17/05/2026 • Aktualizacja: 17/05/2026 • Ziemowit Ochapski

Z jednej strony: mistrz świata w dwóch kategoriach wagowych, uczestnik jednej z największych walk w historii i pięściarz, który nigdy nie kalkulował. Z drugiej: człowiek, który wielokrotnie przegrywał poza ringiem z samym sobą.
Spis treści
Diego Corrales urodził się 25 sierpnia 1977 roku w Columbii w Karolinie Południowej, ale dorastał w Sacramento w Kalifornii. Jego dzieciństwo nie miało wiele wspólnego ze sportem. W wieku 13 lat bawił się już w gangsterkę i był świadkiem strzelaniny, w której zginął jego najlepszy przyjaciel.
Ring nie stanowił dla niego spełnienia marzeń. Był próbą oszukania przeznaczenia. Trenował w Sac Pal, policyjnym klubie bokserskim. Tam nauczył się dyscypliny, której brakowało mu poza salą. Jako amator wygrał 105 walk, a przegrał 12. Nie był produktem idealnym, ale był twardy. I to wystarczało, żeby pójść dalej.
Na zawodowstwo przeszedł w 1996 roku. W kategorii junior lekkiej szybko wyrobił sobie nazwisko – agresją, siłą ciosu i gotowością do przyjmowania tego samego. 23 października 1999 roku w Las Vegas zdobył pas IBF, pokonując przez TKO Roberta Garcię.
20 stycznia 2001 roku w MGM Grand Garden Arena stanął naprzeciw Floyda Mayweathera Jr. To było zderzenie dwóch światów. Perfekcja kontra chaos. Mayweather rzucał go na deski pięć razy. Po piątym nokdaunie narożnik przerwał walkę, mimo protestów Corralesa. To była jego pierwsza porażka. I brutalna lekcja.
Niedługo później trafił do więzienia. Odsiedział 14 miesięcy za przemoc wobec ciężarnej partnerki. To nie był epizod, który da się oddzielić od sportu grubą kreską. To była część tej samej historii – człowieka, który w ringu walczył bez kalkulacji i poza nim też często przekraczał granice.
Wrócił w 2003 roku, a 6 marca A.D. 2004 pokonał w rewanżu Joela Casamayora i sięgnął po pas WBO. Potem przeszedł do wagi lekkiej i znów zdobywał tytuły.
7 maja 2005 roku wydarzyło się coś, co na zawsze przypięło jego nazwisko do historii boksu. Walka z José Luisem Castillo w Las Vegas.
To nie był zwykły pojedynek. To była wojna.
Obaj stali twardo naprzeciw siebie i wymieniali ciosy. W dziesiątej rundzie Corrales dwa razy leżał na deskach. Wypluwał ochraniacz, żeby kupić sekundy. Był na granicy przerwania walki. A potem trafił idealnie prawą ręką, zamknął rywala przy linach i zasypał uderzeniami. TKO!
„Fight of the Year” to za mało, żeby opisać, co się wtedy wydarzało. To była jedna z najbardziej brutalnych walk, jakie widział boks.
Rewanż kilka miesięcy później „Chico” przegrał, a kolejne lata to już niestety bardziej walka z samym sobą niż z rywalami. Problemy z wagą, porażki i próby powrotu.
7 maja 2007 roku, dokładnie dwa lata po pierwszej walce z Castillo, Diego Corrales zginął w wypadku motocyklowym w Las Vegas. Miał 29 lat. Jechał z prędkością, której dokładnie nie ustalono. Badania wykazały, że poziom alkoholu w jego organizmie przekroczył dopuszczalny limit trzykrotnie.
Foto: Wikimedia Commons CC BY 2.0
Jestem publicystą sportowym z ponad 20-letnim doświadczeniem, specjalizującym się m.in. w historii bosku. Piszę o legendach pięściarstwa, rekordach i przełomowych walkach. Jestem autorem książek sportowych, tworzę serwis legendysportu.pl i przez wiele lat współpracowałem z WP SportoweFakty. W swoich tekstach stawiam na rzetelność i pasję - łączę dziennikarskie doświadczenie z głębokim zamiłowaniem do historii boksu, aby pokazać, jak dawni mistrzowie kształtowali oblicze dyscypliny, którą kochamy.
Dodaj komentarz