10/05/2026 • Aktualizacja: 10/05/2026 • Ziemowit Ochapski

Nie jest cudownym dzieckiem wagi ciężkiej. Nie wszedł do zawodowego boksu jako młodziak z wielkim hype’em, a jako zawodnik dojrzały i ukształtowany.
Spis treści
Kubrat Pulew urodził się 4 maja 1981 roku w Sofii. Zanim trafił na zawodowe ringi, przeszedł długą drogę w boksie amatorskim i to właśnie tam zbudował swoją reputację.
Zdobywał medale mistrzostw Europy i mistrzostw świata, a także startował na igrzyskach olimpijskich w Pekinie. Walczył z najlepszymi w swojej erze, np. z Odlanierem Solísem czy Roberto Cammarelle.
Długo się hartował i na zawodowstwo przeszedł dopiero w 2009 roku, w wieku 28 lat. W wadze ciężkiej to późno. Ale szybko zaczął nadrabiać zaległości. Wygrywał seriami, budował rekord, aż w końcu w 2012 roku dostał swoją pierwszą dużą szansę.
Pokonał Alexandra Dimitrenkę i zdobył mistrzostwo Europy. To był dla niego moment przełomowy.
Styl Pulewa nie opiera się na brutalnej sile, a na dyscyplinie. Na lewym prostym, kontroli dystansu i cierpliwym rozbijaniu przeciwnika. To nie jest pięściarz, który rzuca się na rywala bez planu. Raczej ktoś, kto narzuca tempo i systematycznie odbiera mu argumenty.
Dlatego nazywają go „Kobrą”.
15 listopada 2014 roku w Hamburgu stanął przed największym wyzwaniem – walką o mistrzostwo świata IBF z Władimirem Kliczką. Dzieliła ich przepaść doświadczenia na najwyższym poziomie. Pulew próbował, szedł do przodu, ale został zatrzymany przed czasem.
Pierwsza porażka i bolesna lekcja.
Ale wrócił. Odbudował się. I znów wygrywał. Znów wspinał się w rankingach. 12 grudnia 2020 roku dostał drugą szansę – tym razem naprzeciwko stał Anthony Joshua, a na szali leżały pasy aż czterech federacji: WBA, IBF, WBO i IBO.
Niestety dla Bułgara scenariusz był podobny. W Wembley Arenie Pulew momentami potrafił odpowiedzieć na ciosy Brytyjczyka, przetrwać jego napór i nawet wygrać pojedyncze rundy. Ale ostatecznie znów przegrał przed czasem.
Po tamtej porażce nie zniknął i przez kolejne lata utrzymywał się w światowej czołówce królewskiej dywizji. Wygrywał eliminatory, zdobywał pasy regionalne i wrócił też po porażce z Derekiem Chisorą. Aż wreszcie 7 grudnia 2024 roku w Sofii pokonał jednogłośnie Mahmouda Charra i sięgnął po tytuł WBA Regular w wadze ciężkiej, potwierdzając że nawet będąc już po czterdziestce potrafi być skuteczny.
Jego styl się nie zmienił. Lewy prosty i kontrola dystansu. Nie jest najbardziej widowiskowy. Nie jest najbardziej medialny. Ale jest konsekwentny. Jednak „Kobra” swój pas stracił już w pierwszej obronie. 12 grudnia 2025 roku w Dubaju został znokautowany przez Murata Gassijewa.
Bilans walk: 32 zwycięstwa (14 przez nokaut) i 4 porażki. W wadze ciężkiej łatwo spaść w otchłań po jednym przegranym starciu. Trudno się odbudować, a jeszcze trudniej utrzymać w topie przez dekadę. Kubrat Pulew to zrobił. Wprawdzie nigdy nie był dominatorem, ale nigdy też nie przestał być częścią tej gry.
Foto: Wikimedia Commons CC BY 4.0
Jestem publicystą sportowym z ponad 20-letnim doświadczeniem, specjalizującym się m.in. w historii bosku. Piszę o legendach pięściarstwa, rekordach i przełomowych walkach. Jestem autorem książek sportowych, tworzę serwis legendysportu.pl i przez wiele lat współpracowałem z WP SportoweFakty. W swoich tekstach stawiam na rzetelność i pasję - łączę dziennikarskie doświadczenie z głębokim zamiłowaniem do historii boksu, aby pokazać, jak dawni mistrzowie kształtowali oblicze dyscypliny, którą kochamy.
Dodaj komentarz