12/04/2026 • Aktualizacja: 12/04/2026 • Ziemowit Ochapski

Nie kalkulował. Nie czekał. Wchodził w walkę i zasypywał rywala seriami, jakby chciał odebrać mu czas na myślenie. Stąd przydomek „Bombardier”.
Spis treści
Aleksy Antkiewicz urodził się 12 listopada 1923 roku w Katlewie nieopodal Nowego Miasta Lubawskiego, ale to Wybrzeże go ukształtowało. Gdynia, portowe miasto, twarde życie i szybkie dojrzewanie. Boks pojawił się wcześnie – miał 15 lat, gdy pierwszy raz wszedł na salę. Rok później przyszła wojna i wszystko się urwało.
Został przymusowym robotnikiem, potem trafił do obozu pracy w Bawarii. Tam doczekał końca wojny i… wrócił do boksu. Między barakami, wśród żołnierzy amerykańskich, znów zaczął walczyć. To nie były gale. To była potrzeba ruchu, rywalizacji i normalności.
Po powrocie do Polski próbował gdzieś zakotwiczyć. Zmieniał kluby, szukał miejsca. Ale gdy trafił pod skrzydła Feliksa Stamma, wszystko zaczęło się układać. „Papa” zobaczył w nim coś więcej niż siłę – zobaczył potencjał, który trzeba było tylko odpowiednio poprowadzić.
Na igrzyska olimpijskie w Londynie w 1948 roku jechał jako jeden z wielu. Wrócił jako jedyny medalista całej polskiej ekipy bokserskiej. Brązowy medal w wadze piórkowej był czymś więcej niż dobrym wynikiem – był sygnałem, że polski boks wraca do gry po wojnie.
Cztery lata później w Helsinkach zrobił krok dalej. Srebro olimpijskie w wadze lekkiej. Finał przegrany z Aureliano Bolognesim, ale droga do niego piękna – pełna zwycięstw i walk, które zbudowały jego legendę.
Nie był typowym produktem szkoły Stamma. Tam, gdzie inni stawiali na chłodną kalkulację, on szedł do przodu. Bił seriami, nacierał i zmuszał rywali do błędów. Walczył intensywnie, bez wytchnienia, często z półdystansu. Publiczność to kochała. W Londynie kibice szybko go zapamiętali i zaczęli mu kibicować.
Był pięciokrotnym mistrzem Polski, reprezentantem kraju i zawodnikiem, który stoczył setki walk. Ale jego znaczenie wykraczało poza wyniki. Był jednym z tych, którzy odbudowywali polski boks po wojnie – cegła po cegle, runda po rundzie.
Karierę zakończył w 1955 roku. Nie odszedł jednak daleko. Został trenerem, wychowywał kolejnych pięściarzy i przekazywał to, czego sam się nauczył – nie tylko technikę, ale też charakter.
Zmarł 3 kwietnia 2005 roku w Gdańsku.
Jestem publicystą sportowym z ponad 20-letnim doświadczeniem, specjalizującym się m.in. w historii bosku. Piszę o legendach pięściarstwa, rekordach i przełomowych walkach. Jestem autorem książek sportowych, tworzę serwis legendysportu.pl i przez wiele lat współpracowałem z WP SportoweFakty. W swoich tekstach stawiam na rzetelność i pasję - łączę dziennikarskie doświadczenie z głębokim zamiłowaniem do historii boksu, aby pokazać, jak dawni mistrzowie kształtowali oblicze dyscypliny, którą kochamy.
Dodaj komentarz