Roger Bloodworth zepsuł nam pięściarza

Tomasz Adamek już chyba pożegnał się z marzeniem walki o mistrzostwo. Nie twierdze, że Tomasz Adamek z innym trenerem zdobył by mistrzostwo w wadze ciężkiej, ale jestem przekonany, tak samo jak większość fanów boksu, że jego trener Roger Bloodworth negatywnie wpłynął na styl walki Adamka.

Jeżeli jakiś pięściarz był mistrzem w dwóch kategoriach wagowych i chce podbić trzecią, będąc mniejszym i słabszym, musi mieć znakomitego trenera, Roger takim nie jest. Nigdy nie prowadził znakomitego boksera, co już jest argumentem do tego, że nie powinien też prowadzić Tomasza Adamka. Był kilka razy w narożniku Andrzeja Gołoty i prowadził niejakiego Robbiego Pedena, pięściarza kategorii super piórkowej, który co prawda przez chwilę posiadał pas mistrza, ale do wybitnych nigdy nie należał. Jakim cudem Bloodworth został trenerem Adamka? – boksera który ma toczyć bój z największymi legendami wagi ciężkiej(zapewne takimi zostaną bracia Kliczko), jest to trudne do wyjaśnienia, ale zapewne palce w tym mieszał wujek Ziggy Rozalski, etatowy menadżer polskich bokserów za oceanem, który to załatwił Adamkowi znajomego trenera kumpla, za nieduże pieniądze.

I tak cała praca Andrzeja Gmitruka, pod którego skrzydłami Adamek walczył najlepiej, a w szczególności w obronie, poszła na marne. Za Gmitruka Adamek powrócił do europejskiego stylu boksowania, dużo pracy lewym prostym, schodzenie z linii ciosu, świetna praca nóg. Bo gdy Adamek wyjechał do USA, i walczył z Paulem Briggsem, stał jak tyczka i inkasował ciosy na twarz. Takim stylem boksowania, plus problemy z wagą, zapłacił utratą pasa. Na szczęście Gmitruk wybił z głowy Adamkowi co czego “nauczył” się za Oceanem, i powrócił do korzeni i boksu efektownego i efektywnego – lewy prosty, schodzenie w lewo(nie wiadomo dlaczego w Stanach uczą schodzić pod silniejszą rękę rywala), świetna praca nóg i elastyczność. Efekt – Adamek rozwalił całą czołówkę wagi cruiser, przeszedł do ciężkiej i zdemolował Gołotą. Potem dobry występ jak na tamten okres z Estradą, gdzie niemal nie dał się trafić, i rozstanie z trenerem Andrzejem Gmitrukiem.

Tymczasowym trenerem został Ronnie Shields(trenował Tysona, Holyfielda i Whitakera), z całą pewnością o wiele lepszy trener niż Bloodworth, który również był już w narożniku Adamka. Adamek w kolejnej walce z Chrisem Arreolą, dla większości jego najlepszej walce w wadze ciężkiej, tak naprawdę pokazał to czego uczył go jeszcze Gmitruk, i czego jeszcze nie zepsuł Bloodworth. To był popis boksu; piękne uniki, świetna praca nóg, cios i schodzeni w prawo i lewo. Efekt – Arreola oklepany z każdej strony. To właśnie ten pojedynek i sposób walki dał Adamkowi przepustkę do elity wagi ciężkiej i stał się jego znakiem rozpoznawczym. Wszyscy podkreślali “cóż za praca nóg”! Zachwycony był nawet Lennox Lewis – “On już jest gotowy do walki o mistrzostwo”.

Po tym pojedynku Adamek został już tylko z Rogerem, który bardzo szybko pozbawił “Górala” jego największych atutów. Efekt – Adamek w kolejnych walkach nie pokazał tego co wcześniej, i zaczął zachowywać się znowu jak w walce z Briggsem, czyli jak tyczka stojąca i kiwająca się przed rywalem. Dziennikarzom pytającym gdzie się podziała praca nóg z walki z Arreolą? Adamek odpowiadał, że zdaniem Rogera nie powinien tak walczyć, a w walce z Arreolą tej pracy nóg był wręcz za dużo i stracił przez to dużo sił. Kompromitacja na całej linii! Tylko tak można to nazwać! Jak można dojść do takich wniosków i jak beznadziejnym trzeba być trenerem? Adamek walcząc jak z Arreolą i przed, nie dałby się trafić Walkerowi, Grantowi, nie wypadł by tak słabo z Chambersem i Cunninghamem w ich drugiej walce. Przy bokserze pokroju Kliczko skończyło to się masakrą, gdyż Adamek zgodnie z zaleceniami trenera nie pracował na nogach i nie tańczył wokół Kliczki, tylko stał przed nim i inkasował ciosy na twarz.

Taki bokser jak Adamek w wadze ciężkiej musi dużo poruszać się na nogach i ciągle schodzić a to w prawo, a to w lewo, musi być bardziej elastyczny! Roger Bloodwort zmarnował naszego pięściarza, spowodował, że się cofną a nie rozwiną. Adamek wygrywał walki tylko dzięki naturalny umiejętnościom, wytrwałości, szybkości lub odporności na ciosy. Te cechy zacierają to, że jego styl, taktyka i obrona bardzo szwankowały. Bloodworth kazał Adamkowi przytyć do ponad 100 kg, co pozbawiło go szybkości i paradoksalnie siły ciosu gdyż brakowało dynamiki. Czy David Haye przytył na siłę przed walkę z Kliczką? Nie! Gdyż doświadczony trener wie, że to nic nie da, a może tylko zaszkodzić. Bloodworth wykazał brak jakiegokolwiek doświadczenia i wiedzy, nie nauczył Adamka walczyć tak jak się walczy w wadze ciężkiej, nie nauczył używać stopującego lewego prostego czy też mocnych sierpów z obu rąk.

Podczas walki Adamka z Głazkowem, Roger Bloodworth udowodnił, że żyje w innej rzeczywistości bokserskiej i nie dociera do niego to co się dzieje na ringu. Nie doradził Adamkowi nic sensownego, nie doradził choćby bicia na tułów, a było widać, że po dwóch ciosach na tułów Głazkow na chwilę się zatrzymywał. Roger Blooodworth nie jest nawet wstanie przyznać się do jakichkolwiek błędów, za przyczynę porażek Adamka podaje wydumane i naciągane powody, w które wierzy tylko on sam i niestety Adamek.

Jestem bardzo głęboko przekonany, że Adamek pod okiem na prawdę dobrego trenera amerykańskiego czy Andrzeja Gmitruka, reprezentowałby boks o wiele bardziej bezpieczny dla siebie i nie oberwał by tak mocno z Kliczko czy też ostatnio z Głazkowem. Niestety on sam jest wpatrzony w tego miernego trenera, bo zapewne to miły facet, jednak nie o to w tym chodzi. No ale ważne, że Ziggy Rozalski mógł zaoszczędzić zatrudniając swego kolegę.

2 komentarze

  1. majki Listopad 7, 2014 Reply
    • Krzysztof Borowik Listopad 8, 2014 Reply

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *