07/07/2026 • Aktualizacja: 07/07/2026 • Ziemowit Ochapski

1 czerwca 2019 roku Anthony Joshua debiutował w Stanach Zjednoczonych. Madison Square Garden zostało wyprzedane, a Brytyjczyk uchodził za największą gwiazdę wagi ciężkiej. Miał pasy WBA, IBF i WBO, był niepokonany na zawodowym ringu i wielu widziało w nim przyszłego niekwestionowanego mistrza świata.
Problem polegał na tym, że jego pierwotny rywal, Jarrell Miller, wypadł z gry po serii pozytywnych testów antydopingowych, więc trzeba było znaleźć zastępstwo. Telefon odebrał Andy Ruiz Jr. Większość kibiców nie potraktowała tego poważnie, ponieważ Amerykanin meksykańskiego pochodzenia wyglądał bardziej jak kanapowy kibic niż człowiek zdolny odebrać „AJ-owi” mistrzowskie pasy.
Spis treści
Bukmacherzy oceniali szanse Ruiza na mniej więcej 25 do 1. Przy okazji – gdybyście szukali aktualnych promocji na typowanie sportu, kod promocyjny WIECEJPLN daje dostęp do dodatkowych bonusów u legalnych bukmacherów.
Pierwsze dwie rundy nie zapowiadały sensacji. Obaj badali się nawzajem, tempo było spokojne, a Joshua wydawał się kontrolować sytuację. W trzeciej rundzie wszystko wyglądało wręcz idealnie dla mistrza. Joshua trafił mocnym lewym sierpowym, a Ruiz padł na deski po raz pierwszy w zawodowej karierze. Madison Square Garden eksplodowało. Wszystko wskazywało na to, że zaraz zobaczymy kolejne efektowne zwycięstwo faworyta.
Tyle że „Destroyer” wstał i… niemal natychmiast oddał. „To był pierwszy raz, kiedy zostałem rzucony na deski. Ale musiałem po prostu wstać, musiałem wstać i przejść do historii”, wracał do tamtych chwil już po ostatnim gongu.
Kilka sekund po własnym nokdaunie Ruiz ruszył do przodu z serią ciężkich ciosów. Jeden z nich trafił Joshuę w skroń, a Brytyjczyk nagle zesztywniał. Ruiz wyczuł moment i rzucił się do ataku.
Chwilę później to mistrz leżał na deskach. A potem drugi raz. Jeszcze przed końcem trzeciej rundy Madison Square Garden patrzyło na coś, czego nikt się nie spodziewał. Anthony Joshua był kompletnie zamroczony, a Andy Ruiz Jr. walczył jak człowiek przekonany, że właśnie odkrył receptę na pokonanie mistrza.
Kolejne rundy były dziwne. Joshua próbował odzyskać kontrolę, ale nie wyglądał już jak ten sam zawodnik. A Ruiz nie szalał, lecz cierpliwie czekał na następne okazje.
W siódmej rundzie przyszło ostateczne załamanie „AJ-a”. Ruiz ponownie trafił kombinacją ciężkich ciosów i posłał Joshuę na deski. Brytyjczyk jeszcze wstał, ale chwilę później znów znalazł się na macie. Kiedy podniósł się po raz kolejny, wypluł ochraniacz na zęby, odwrócił się od sędziego i niepewnie wrócił do narożnika.
Arbiter Michael Griffin spojrzał na jego zachowanie i uznał, że nie jest zdolny do dalszej walki. Koniec. Techniczny nokaut w siódmej rundzie. Andy Ruiz Jr. został zunifikowanym mistrzem świata wagi ciężkiej!
Sam Ruiz nie próbował udawać, że to była zwykła wygrana. „To jest to, o czym marzyłem. To jest to, na co ciężko pracowałem. Nie mogę uwierzyć, że właśnie spełniłem swoje marzenia”, mówił w krótkiej rozmowie po walce.
Po ostatnim gongu Joshua zachował klasę, choć doskonale wiedział, jak wielki cios właśnie przyjął. „To sensacja, prawda? To nie było oczekiwane. Bukmacherzy mówili, że byłem faworytem. Jeden cios w czubek głowy trochę mną wstrząsnął i próbowałem zostać tam jeszcze kilka rund. Ale lepszy wygrał, szacunek dla Andy’ego” – powiedział na konferencji prasowej.
Ruiz był z kolei przekonany, że sędzia postąpił słusznie przerywając walkę. Gdy pojawiły się pytania, czy mistrz mógł kontynuować, odpowiedział bez zawahania: „Myślę, że prawdopodobnie mógł kontynuować, ale i tak bym go zatrzymał”.
Porównania pojawiły się natychmiast. Mike Tyson i James Buster Douglas. Lennox Lewis i Hasim Rahman. Największe sensacje w historii królewskiej dywizji.
Tamtej nocy Anthony Joshua miał podbić Amerykę i zrobić kolejny krok w stronę statusu globalnej supergwiazdy. Zamiast tego wyszedł z Madison Square Garden bez pasów, bez zera w rekordzie i z pytaniem, na które musiał odpowiedzieć w kolejnych miesiącach: czy potrafi wrócić jako ten sam mistrz, którym był przed starciem z „Destroyerem”?
Jestem publicystą sportowym z ponad 20-letnim doświadczeniem, specjalizującym się m.in. w historii bosku. Piszę o legendach pięściarstwa, rekordach i przełomowych walkach. Jestem autorem książek sportowych, tworzę serwis legendysportu.pl i przez wiele lat współpracowałem z WP SportoweFakty. W swoich tekstach stawiam na rzetelność i pasję - łączę dziennikarskie doświadczenie z głębokim zamiłowaniem do historii boksu, aby pokazać, jak dawni mistrzowie kształtowali oblicze dyscypliny, którą kochamy.
14/03/2026 Bartek Pilśniak
Dlaczego boks to nie tylko „bieganie”? Boks to jeden z najbardziej wymagających sportów na świecie, ponieważ nie polega na jednym […]
10/06/2025 Bartek Pilśniak
Muhammad Ali, urodzony jako Cassius Clay, to postać, która wykroczyła daleko poza sportowe areny, stając się globalną ikoną kultury, walki […]
28/01/2025 Bartek Pilśniak
2024 rok zapisał się w historii boksu jako jeden z najbardziej ekscytujących i obfitujących w spektakularne pojedynki. Od walk o […]
Dodaj komentarz