Zapomniany mistrzowie – Randy Turpin

Tragiczna historia tego wielkiego, choć mało znanego boksera wagi średniej rozpoczyna się 7 czerwca 1928 roku. To właśnie wtedy w angielskim mieście Leamington przyszedł na świat przyszły mistrz świata Randolph Turpin (66-8-1, 45 KO). Jego  czarnoskóry ojciec Lionel przywędrował do Wielkiej Brytanii z odległej Gujany, natomiast matka była białą kobietą, której tata, niejaki Tommy Whitehouse, walczył na gołe pięści. Być może to właśnie on namówił najmłodszego z piątki dzieci państwa Turpin, aby założył rękawice i spróbował sił w trudnym i niezwykle wymagającym sporcie, jakim bez wątpienia jest pięściarstwo.

Niestety mały Randy od początku musiał zmagać się z przeciwnościami losu. Najpierw już 3 miesiące po jego urodzeniu zmarł mu ojciec, a on sam był bardzo chorowity i przebył chyba wszystkie możliwe infekcje. Jako 12-latek o mały włos nie utonął podczas zabawy w rzece, w efekcie czego ogłuchł całkowicie na jedno ucho.

Swoją przygodę z pięściarstwem rozpoczął w lokalnym klubie bokserskim, gdzie trenował również jego starszy brat Dick. Pierwszym nauczycielem przyszłego mistrza świata został inspektor policji John “Gerry” Gibbs, który już po kilku treningach odkrył w małym i wychudzonym chłopcu talent. Nie pomylił się ani o włos. W sumie jako amator Randy stoczył około setki pojedynków z których wygrał 95. W 1943 roku jako 15-latek wywalczył mistrzostwo Anglii juniorów, wyczyn ten powtórzył rok później, a w 1945 świętował zdobycie mistrzostwa w gronie seniorów. 17-letni Turpin zapisał się wówczas, jako najmłodszy czempion w historii i pierwszy czarnoskóry pięściarz, który zdobył tytuł amatorskiego mistrza swojego kraju.
Oczywiście, jak wszyscy ówcześni sportowcy, pracował, aby pomagać rodzinie. Wykonywał lokalne prace budowlane, aż w końcu idąc w ślady brata zatrudnił się na jednym z okrętów handlowych i objął posadę pomocnika kucharza okrętowego. Na szczęście cały czas kontynuował swoją bokserską przygodę, zostając amatorskim mistrzem marynarki i po raz kolejny zdobywając mistrzostwo kraju. Po znokautowaniu w 1946 roku w przeciągu 90 sekund utalentowanego amerykańskiego pięściarza Harolda Anspacha, Randy podpisał kontrakt zawodowy.

Po serii widowiskowych zwycięstw, (a także dwóch wpadkom) dzięki którym szybko zyskał miano zawodnika obdarzonego potężnym ciosem i ogromnym sercem do walki, w 1950 roku Randy stanął przed szansą wywalczenia pierwszego trofeum w swojej karierze. Na ringu w Harringay Arena w Londynie zmierzył się z doświadczonym Albertem Finchem (72-21-9, 21 KO). Turpin znokautował lokalną gwiazdę w 5. rundzie zgarniając przy okazji tytuł mistrza Wielkiej Brytanii w wadze średniej, a także mszcząc się za porażkę swoją (w 1948 roku przegrana na punkty) i swojego brata Dicka.

Już rok później dorzucił kolejny cenny skalp, jakim był wakujący pas czempiona Starego Kontynentu. W lutym 1951 roku w Londynie Randy skrzyżował rękawice z twardym Lucem van Damem (95-16-3, 36 KO). Anglik nie dał Duńczykowi żadnych szans i zdemolował go w zaledwie 48 sekund, zasiadając tym samym na tronie Europy w dywizji średniej. Następnie ponownie zrewanżował się swojemu pogromcy sprzed lat. Tym razem w ciągu 5. rund rozprawił się z Francuzem Jeanem Stockiem (44-18-4, 25 KO), który 3 lata wcześniej zastopował go dokładnie w tej samej odsłonie.

Największą sławę przyniósł mu jednak pojedynek z legendą boksu zawodowego, czyli niezwykłym Sugarem Rayem Robinsonem (173-19-6, 108 KO). W lipcu 1951 roku mający 43 walki na koncie Randy, stanął w ringu z Amerykaninem odbywającym wówczas tourne po Europie, dla którego potyczka z Turpinem była siódmą w przeciągu sześciu tygodni. Wszystkich wcześniejszych rywali Sugar, (który legitymował się wówczas wspaniałym bilansem: 128 zwycięstw i tylko 1 porażka), zdeklasował i podobny los miał czekać Anglika. Ku osłupieniu zarówno licznie zgromadzonej widowni, jak i samego ‘Słodkiego’, Randy od początku brawurowo zaatakował faworyzowanego mistrza i runda po rundzie umacniał swoją przewagę. Na domiar złego w 7. odsłonie po jednym z ciosów Wyspiarza mieszkający na co dzień w Nowym Jorku Robinson doznał rozcięcia lewego łuku brwiowego. To całkiem już wybiło go z rytmu i nie znalazłszy recepty na niezwykle agresywnego i niesionego dopingiem kibiców Randyego, przegrał jednogłośnie na punkty po 15 rundach. Dzięki temu cennemu zwycięstwu Turpin został wówczas niekwestionowanym mistrzem świata wagi średniej.

Niestety nie dane mu było długo cieszyć się ze swojego sukcesu. Już 9 tygodni później, tym razem u siebie w Nowym Jorku na oczach ponad 60 tysięcy kibiców, Sugar odebrał mu tytuł stopując go w 10. odsłonie.

Przegrana ta była punktem zwrotnym w karierze tego ambitnego i walecznego Brytyjczyka. W niedługi czas później zaczął wpadać w coraz to nowe problemy finansowe. Mimo ciągłych kłopotów w 1952 roku bez problemów wywalczył jeszcze mistrzostwo Wielkiej Brytanii i Wspólnoty Brytyjskiej w wadze półciężkiej, zwyciężając Londyńczyka Dona Cockella (66-14-1, 38 KO). Kilka miesięcy później zrzucił zbędne kilogramy i ponownie powrócił do kategorii średniej. Decyzja była jak najbardziej trafiona. Najpierw w październiku tego samego roku pokonał na punkty pięściarza z Południowej Afryki Georga Angelo (36-6, 4 KO), stając się nowym właścicielem tytułu mistrza Wspólnoty Brytyjskiej. Następnie w czerwcu 1953 roku sięgnął ponownie po wakujący pas czempiona Europy zwyciężając wymagającego Francuza Charlesa Humeza (94-7-1, 47 KO).

Wydawało się, że Turpin jest na najlepszej drodze do odzyskania bezpańskiej wówczas korony mistrza świata. Niestety w bitwie o to trofeum z mającym szwedzko-amerykańską krew Carlem Bobo Olsonem (97-16-2, 47 KO), Randy przegrał jednogłośnie na punkty. Następnie w 1954 roku bez powodzenia próbował odebrać pas EBU Włochowi Tiberio Mitri (88-7-6, 22 KO), który w brutalny sposób precyzyjnym lewym sierpowym pozbawił go złudzeń w niespełna 65 sekund.

Waleczny mistrz nie załamał się jednak tymi niepowodzeniami i nadal ze zmiennym szczęściem występował w ringu. Trzykrotnie wywalczył jeszcze tytuł mistrza Wielkiej Brytanii w kategorii półciężkiej, zanim w 1958 roku po przegranej przed czasem z Yolande Pompeyem (38-12-5, 26 KO), zawiesił ostatecznie rękawice na kołku.

Niestety po przejściu na emeryturę zamiast odpoczywać i korzystać z uroków życia, wciąż nie opuszczały go kłopoty finansowe. Szybko okazało się, że poprzez złe doradztwo i pecha stracił bezpowrotnie zainwestowane w ringu pieniądze i aby mieć z czego żyć i spłacać licznych dłużników, zaczął występować jako zapaśnik, zarabiając 25 funtów za walkę. To jednak nie wystarczało, aby wyjść z tarapatów i tak w 1962 roku nie mogąc spłacić długów w wysokości 17 tysięcy funtów, ogłosił bankructwo. Sposobem żeby wyjść na prostą miał być powrót do boksu w 1963 roku. Jednakże po dwóch zwycięstwach nad anonimowymi rywalami, Randy mając poważne problemy ze wzrokiem zrezygnował ze sportu na dobre.

Zabrnąwszy w ślepą uliczkę, ścigany przez dłużników, opuszczony przez wszystkich i cierpiący na depresję, 17 maja 1966 roku Turpin popełnia samobójstwo. Miał wówczas 37 lat. Tak oto w smutny sposób kończy się historia tego wspaniałego i utalentowanego pięściarza. Pośmiertnie w dowód ringowych osiągnięć wybrano go do International Boxing Hall of Fame.

autor: Wojciech Czuba, History of Boxing

źródło: bokser.org

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *