Henry Cooper – pięściarz, który omal nie zmienił historii boksu

Był rok 1963, na stadionie Wembley spotyka się dwóch bokserów, przedstawiciel gospodarzy, nieżyjący już Henry Cooper i jeden z najbardziej utalentowanych bokserów młodego pokolenia – Cassius Clay, późniejszy Muhammad Ali. Dla 21-letniego Clay’a walka ta to kolejny przystanek w drodze do tytułu mistrza świata, dla 29-letniego Coopera szansa na wejście do ścisłej czołówki wagi ciężkiej.

Już pierwsza runda była dla Clay’a trudna, Cooper dał poznać swoją broń rywalowi, czyli lewy sierpowy bity często nieco z dołu. Tym razem balans Clay’a i uniki nie były tak skuteczne jak zwykle, ciosy proste często dochodziły to głowy przyszłego mistrza. Clay zdawał się być wyraźnie poirytowany takim obrotem sprawy. Przyszły The Greatest w końcu złapał swój rytm w 4 rundzie, a lewe proste rozbijały twarz Coopera, u którego pojawiło się rozcięcie nad lewym okiem. Ale w ostatnich sekundach czwartej rundy, niemal równo z gongiem, jeden z wielu wyprowadzonych lewych w końcu trafił czysto w szczękę Amerykanina. Clay wpada na liny i osuwa się po nich na matę. Widownia szaleje, zdaje się, że ich ulubieniec  jest o krok od pokonania Cassiusa Claya. Przyszły mistrz wstaje i siada w narożniku. Chyba tylko gong ratuje go przed nokautem,  bo wyraźnie oszołomiony, nie wie za bardzo co się stało. Cały narożnik, z Angelo Dundee na czele, robi wszystko, aby Clay w minutę doszedł do siebie, używając nawet niedozwolonej soli trzeźwiącej. Dundee umiejętnie przedłuża odpoczynek swego podopiecznego informując sędziego, że jego bokser ma pękniętą rękawicę(w rzeczywistości pęknięcie pojawiło się już na początku walki). Wydawało się, że po przerwie Cooper zaatakuje i po kolejnym ciosie znokautuje młodszego kolegę. Ale gra na zwłokę opłaciła się, a Clay pokazał klasę i to on od pierwszych sekund piątej rundy ruszył do ataku. Zainkasował Cooperowi kilka mocnych ciosów powiększając kontuzję lewego oka, które praktycznie było zamknie a krew lała się strumieniem. Sędzia wkroczył i przerwał walkę.
Mimo porażki Cooper stał się bohaterem Anglii, choć do jego legendy przyczynił Muhammad Ali zostając być może najwybitniejszym bokserem w dziejach. Ale Cooper na zawsze będzie dla Brytyjczyków tym, który o mały włos nie powstrzymał wielkiej kariery Muhammada Alego, i jako jeden z trzech bokserów(dokonali tego jeszcze Sonny Banks i Joe Frazier), który posłał Alego na deski. Także “Henry’s hook”, który posadził Alego na deski jest najsłynniejszym ciosem na Wyspach w całej historii, i jest rozpamiętywany i pokazywany do dziś. Nadal trwają spekulacje co by było gdyby narożnik Clay’a nie opóźnił jego wyjście na kolejna rundę, albo nokdaun był kilkanaście sekund wcześniej, i jak potoczyła by się kariera Alego gdyby przegrał z Cooperem. Jednak historia potoczyła się tak jak się potoczyła, jeden i drugi został legendą choć w różnej skali.

Henry Cooper zmierzył już Muhammadem Ali drugi raz, w 1966 roku i ponownie walka został przerwana z powodu kontuzji lewego oka(częsta przypadłość Coopera). Na ringach światowych nie zrobił wielkiej kariery choć walczył jeszcze z takimi tuzami wagi ciężkiej jak Floyd Patterson, Zora Folley czy Ingemar Johansson. Ostatnią walkę stoczył w 1971 r. z Joe Bugnerem, broniąc tytułu Mistrza Europy i Wspólnoty Brytyjskiej, jednak przegrał minimalnie na punkty.

Po zakończeniu kariery pracował jako komentator i ekspert bokserski, grywał w reklamach. Królowa nadała mu tytuł szlachecki. Został odznaczony także Oficerskim Orderem Imperium Brytyjskiego. Dwukrotnie był wybierany przez BBC sportowcem roku na Wyspach. Nigdy nie imponował warunkami fizycznymi ważył między 80 a 90 kg, choć siłę ciosu posiadał. W rzeczywistości był mańkutem walczącym z odwrotnej pozycjo stąd tak niebezpieczny cios lewą ręką. Na zawodowym ringu stoczył 55 walk, z czego 40 wygrał. Zmarł 1 maja 2011 r. po chorobie, dwa dni przed swoimi 77 urodzinami.

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *